Płyty Roku: Jessy Lanza, Highasakite, Flume, Yumi Zouma i Fakear

Jessy Lanza - Oh noJessy Lanza – Oh No
13 maja – 10 utworów/40 minut

Płyta w której zakochałem się bez granic. Następna debiutu Amerykanki, „Pull My Hair Back”, spełnił wszystkie moje nadzieje. Synth w stylu retro, dużo efektów i sampli, świetne wykorzystanie wokalu i melodie, których się nie zapomina. Szukając porównań i ładnych zwrotów, którymi można „Oh No” określić, wpadłem na taki „vintage FKA twigs”, bo naprawdę coś w tym jest, sprawdź choćby „Begins”. Niespieszne tempo, gęsty, pościelowy temat i aromatyczne wykończenie.

Moimi ulubionymi utworami w drugiego albumu Jessy są „I Talk BB” i „Could Be U”, singlowe „VVV Violence” i „It Means I Love You” łączą się z resztą idealnie, a nad-melodyjne „Going Somewhere” i „Oh No” to ekstaza dla ucha. To będzie jeden z moich ulubionych krążków 2016 roku.