Artyści chyba od zawsze mieli swoje muzy – posiadają je malarze – raz na obrazie, a raz w łóżku, poeci je miewają – raz istnieją, ale ich nie kochają, a innym razem kochają, ale są wyłącznie wymysłem ich fantazji i nawet filmowcy (scenarzyści, reżyserowie) szczycą się ich obecnością w swym życiu, choć pomacać sobie mogą co najwyżej szklanokineskopowe piersi lub ciekłokrystaliczne pośladki. Muzycy też mieć muszą, bo do kogo śpiewali by wszystkie kawałki o miłości?

A czy my, zwykli, mieć możemy? Nie wiem czy ktoś dał mi takie prawo, czy może trzeba na nie zasłużyć, dorosnąć do niego albo zapłacić by móc je mieć i marzyć. Jedni czekają całe życie, by swą Muzę ujrzeć i umierają zaspokojeni, innym zdarza się je mieć przez całe życie obok siebie. Ostatni wpatrują się w obrazki, wsłuchują w głosy i odchodzą do wszechświata smutni. Na razie znajduję się w tej ostatniej grupie.

Mam swoje muzy. Przede wszystkim muzyczne, bo ten odłam sztuki mnie interesuje. Nie płaczę rzewnymi łzami mocno, choć małe morze dałoby się już zebrać z moich słonych oczopłynów. Wiem, że obcować z natchnionymi kobietami mogę zawsze, ot chociażby za sprawą ich muzyki. A przecież jeśli będę cierpliwie czekał to i na koncert mojej Pani Natchnienia kiedyś trafię. Tylko muszę się starać.

Ale mówię tak pięknie o damach mych muzycznych westchnień, a nie wymieniłem jeszcze żadnej z imienia. Cóż, muszę? Dobrze, napiszę kogo tak bardzo cenię i dlaczego.

Każda Muza ma jednak pod swoimi auspicjami pewien zakres dziedzin sztuki. W tym przypadku zakres ten dotyczy wyłącznie muzyki, choć rozumianej bardzo szeroko. Powoduje to, że owe muzy opiekują się odrobinę szczuplejszym obszarem mej kreacji lub percepcji artystycznej, ale nie czarujmy się – mają pełne ręce roboty.

Minister Zdrowia ostrzega: Tekst zawiera nieokiełznane ilości piękna, zmysłowości i artyzmu. Aby nie skonać z powodu nadmiernych doznań granicznej rozkoszy należy dawkować tę przyjemność.

(Muzy zostaną przedstawione w kolejności alfabetycznej. Nie obowiązuje je żadna lista kolejności ani ranking popularności – wszystkie uwielbiam równie mocno.)

Polska Muza Eksportowa: Misia Furtak

misia furtak
źródło: facebook.com/misiaff

Misia to jedna z dwóch Muz z którymi przez krótki moment miałem okazję obcować. Choć nie było to spotkanie sam na sam, dało się poczuć jej bliskość i ciepło. Wraz z motylkowym bassem tworzy doskonałą całość. Zajęta sztuką skupia uwagę wszystkich. Mimo że na scenie nie występuje sama chcę się patrzyć tylko na nią. Niesamowita siła przyciągania.

Malutka, śliczna, bosko wyglądająca gdy na jej ustach znajduje się czerwona szminka. Jedna z kobiet całkowitych. Coraz częściej pojawia się w mediach – gra muzykę z très.b, solowo lub z innymi dziewczętami. Moja Muza zaliczana jest przez wielu do młodego pokolenia Niezależnych Polek, wydaje się, że całkiem słusznie.

Jej głos sprawia, że mam ochotę schować się w kupce jesiennych, suchych liści i łapać ostatnie promienie słońca. Jakby to dziwnie nie brzmiało.

Przebojowa Muza z Diastemą: Julia Górniewicz (Julia Marcell)

julia-marcell
źródło: facebook.com/JuliaMarcellmusic

Julia to ta druga, a w zasadzie pierwsza, bo spotkana wcześniej, Muza z którą miałem sposobność się widzieć. Najbardziej spontaniczna i szalona na scenie (przy promocji płyty „June”) ze wszystkich Muzycznych Mych Kobiecych Natchnień. Charakterystyczna przerwa między jedynkami sprawia, że nie da jej się pomylić z nikim innym. Nie próbowałbym także z nią zadzierać – przecież jest najzaradniejszą, jak dotąd, polską artystką. Powtarza się to za każdym razem gdy się o niej wspomina, ale zebranie 50 tys. $ na debiutancki album poprzez akcje crowdfundingową to jednak spory wyczyń.

Gdy trzeba energiczna, gdy ma ochotę nostalgiczna i chyba tę drugą odsłonę lubię bardziej. Chociaż bywam pod wrażeniem, gdy na koncertach wspina się na wielkie wzmacniacze i robi wężyki z udziałem publiczności, to stateczna, zamyślona i sprawiająca wrażenie nieobecnej bardziej mi się podoba. Taka jest ta moja Muza.

Pojawia się na różnych imprezach w różnych konfiguracjach artystycznych i z różnym repertuarem. Świadczy to o jej wysokiej klasie jako muzyka i zamiłowaniu do podejmowania wyzwań.

Teraz, za sprawą krążka „Sentiments”, pokazuje swoje mroczniejsze oblicze. Niesamowicie mi się podoba ten styl, jak i inspiracje, które doprowadziły do takiego kształtu trzeciej płyty.

Muza Akcentu i Wszechstronności: Björk Guðmundsdóttir

young bjork

Legenda muzyki i tego podważyć się nie da. Bo jak inaczej nazwać kogoś kto ma tak wielki wpływ na ludzi rozkoszujących się dźwiękami? Naprowadza na drogę boskiej muzyki młodych, w tym oczywiście mnie i wielu moich znajomych, a także wyznacza nowe szlaki dojrzałym słuchaczom. Jest niepodważalnym dowodem, że jeśli się chce, można wszystko. Na Islandii musi być traktowana jak królowa lub chociaż jak Najwspanialsza z Muz.

Piękna, inteligentna, z wielkim poczuciem humoru i głową pełną pomysłów. Nie ograniczała się nigdy i nigdzie – potrafiła zrobić światową karierę śpiewając po islandzku, a gdy nie miała jak zapłacić czynszu pisała baśnie i własnoręcznie je ilustrowała (mając 19 lat wydała, jak się dzisiaj okazuje, ekskluzywny tomik – Um Úrnat Frá Björk). Gdy chciała być niegrzeczna, nie miała najmniejszych oporów, występując w kapeli Tappi Tíkarrass. 

Mądre wypowiedzi w wywiadach pokazywały, że zna życie i wie jak się z nim obchodzić. Kocha całą sobą sztukę i nie boi się eksperymentować – była już piosenkarką, songwriterką, muzykiem, kompozytorką, pisarką i aktorką.

Dodatkowo ten akcent – maksymalnie niepoprawny, a taki cudowny. Jej islandzkiej angielszczyzny mógłbym słuchać w nieskończoność. Ta nieudawana i nienachalna niedbałość o mowę w obcym języku i pięknie nordyckie „R”.

Bliskowschodnia Muza Subtelności: Natasha Khan (Bat For Lashes)

bat-for-lashes-1-credit-eliot-lee-hazel

Drobniutka, smukła, ale dość wysoka (1,74 m) Natasha to w całości Muza Subtelności i Taktu. Wygląda na to, że jest piękna nie tylko powierzchownie, ale również wewnątrz. Nie wiem czy jest to sama autentyczność czy też dobra kreacja wizerunku. Chcę wierzyć, że jest czysta i prawdziwa. Jeśli się mylę to nic, niech nadal mnie czaruje. Jest moją muzyczną Alicją z Krainy Czarów.

Jej muzyka się zmienia. Na szczęście nie są to drastyczne zmiany. Albumy pokazują jej duszę? Wierzę w to. Nie wydaje mi się, aby dobrze znana w artystka, choć muzyki dość niszowej, mimo że występuje głównie na Wyspach, jest produktem PR-owskim.

O samej Natashy powiedzieć można wiele, ale lepiej posłuchać co mówi ona sama.

Mojej Muzy Subtelności mógłbym słuchać w nieskończoność. Aksamit, nie głos! I ta pakistańska uroda połączona z europejską, acz wyważoną nowoczesnością. Ta kobieta może w przyszłości być kimś wielkim i zrobić coś wspaniałego. Dla sztuki, dla nas, a może wyłącznie dla siebie. Bardzo mojej Muzie kibicuję.

Muza Fusion, Orientalno-Elektroniczna: Yukimi Nagano (Little Dragon)

Yukimi Nagano

Kolejna utalentowana i piękna Muza z otwartym umysłem. Wychowywana w Göteborgu w japońsko-szwedzko-amerykańskiej rodzinie. Mogło przynieść to jedynie same korzyści. Nie stroni od eksperymentów i, choć trzyma się nurtów powiązanych z elektroniką, miała romanse z jazzem czy soulem. Wraz z Little Dragon, który to wziął nazwę od pseudonimu Yukimi tworzy fantastycznie melodyjną i oryginalną muzykę, która w połączeniu z ciepłym wokalem 32-letniej Nagano staje się lekarstwem na wszystko. Gdy jest Ci źle, słuchasz Yukimi, gdy jest Ci dobrze i chcesz podtrzymać ten stan – także słuchasz Yukimi.

Wokalistka nie ogranicza się do pracy w Małym Smoku. Kolaboruje także z innymi artystami. Największym echem odbiła się praca z SBTRKT-em i  bardzo dobry kawałek „Wildfire”. Sama współpraca Yukimi z Gorillaz mówi wiele o jej scenicznych możliwościach.

Słoneczny głos w portowym, szwedzkim Göteborgu to coś co tygrysy lubią najbardziej.

***

To właśnie wyjątkowe i piękne kobiety, które mnie inspirują. Chciałbym spotkać każdą z nich, choćby na wielkim, plenerowym koncercie. Posłuchać na żywo i zastanowić się co czują, jak percypują otaczający je świat i co o nim myślą. Zachęcają mnie do działania, choć nie mają o tym pojęcia.

Nieskromnie twierdzę, że temat wpisu jak i jego zawartość są godne uwagi. Chciałbym aby jak najwięcej osób miało szansę się z nim zapoznać. Po pierwsze dlatego, że może nie każdy zna całą tę piątkę. Po drugie, by zastanowić się czy sami mamy takie osoby, takie Muzy. I by podzielić się z innymi ludźmi, a być może także ze mną swoimi przemyśleniami.

Możesz przecież podesłać ten tekst znajomym, przyjacielowi lub zwyczajnie podlinkować na Facebooku lub Twitterze. Wszystko co jest do tego potrzebne znajduje się pod teksem.

Niech Twoje Muzy Cię inspirują. Rozwijaj się nieustannie!