SADysta to nie „utwory, które są tak złe, że aż boli”, ale seria wpisów ze smutnymi piosenkami. Każdy przecież czasem ma gorsze dni i często potrzebna mu jest muzyka nostalgiczna, do przemyśleń i uspokojenia.


Smutek może mieć wiele przyczyn, najróżniejszy przebieg i utrzymywać się przez różny okres czasu: zły dzień na uczelni czy w pracy to wieczór z lodami i książką, sesja zakończona niepowodzeniem lub utrata pracy to tydzień lub nawet kilka ze szlochami, alkoholem, serialami i niezmienianą bielizną. Można tak wymieniać w nieskończoność. Ale jak często próbujesz znaleźć ukojenie w smutnej, nostalgicznej muzyce, która jest melancholijna sama z siebie, ma ładne, mroczne teksty lub wywołuje mocne emocje? Ja bardzo często.

Nie raz już wspominałem, że przez przyjaciół i znajomych jestem postrzegany jako miłośnik dźwięków smutnych, łzawych, czasami aż nadto. Dlaczego nie wykorzystać tego atutu do prowadzenia bloga?

Nie będą to playlisty (lub introdukcje, zależy od humoru) bardzo regularne, ale na pewno częste. 50-60 minut smuteczkowych brzmień, albo np. pięć super projektów grających bardzo łzawe kawałki. Czasami powracające, pojawiające się ponownie, często nowe, których nie słyszałeś. Zdarzać się będą także bardziej popularne, ale uznane ogólnie za smutne.

Na początek dwa klasyki alternatywy i nowości. A także bonusy, których nie znalazłem na SoundCloudzie. Polecam na smuteczki. Działa równie dobrze co 10 najsmutniejszych utworów 2014 roku.

Najlepsza i najsmutniejsza wersja przeboju Daft Punk. Daughter całkowicie zmienia sens utworu i nadaje mu kolejne życie. Najzajesmutniejsze „Get Lucky” w historii. Nic tego nie przebije!

Nowa płyta Angusa i Julii jest taka jaka być powinna. Anemiczna, powolna, smutna i rockująca. Wszystko się zgadza. Szczególnie w tym utworze, o jakże wymownym tytule.

Aurora jest melancholijna z natury. I dodatkowo jest Norweżką. Nie można się więc dziwić, że „Runaway” brzmi tak doskonale. Zapewne już wiesz, że przepadam za nią, kocham ją i za moment wyruszam w pieszą pielgrzymkę do Bergen by tylko ją spotkać. A ten utwór jest piękny i smutny.

To na teraz wszystko. Jeśli chcesz się podzielić ze mną swoją smuteczkową muzyką, wal śmiało! Melancholii nigdy dość! Do przesłuchania!

PS. Jeśli nie zauważyłeś – mam nowe logo. Świetne nie? :)