Początek XXI wieku to dla muzyki i przemysłu muzycznego czasy dość dziwne. Paradoksy i niewybaczalne grzechy pojawiają się na każdym kroku.

Każdy ma coś za skórą, niezależnie po której stronie barykady się znajduje. Postanawiam wrzucić kamyczek do różnych ogródków – po równo obwiniam muzyków, przemysł i nas, słuchaczy. Za co, w jaki sposób oraz dlaczego tworzymy i utrzymujemy przy życiu te paradoksy? Zapoznaj się z nimi, a później podyskutujmy.

Muzycy to często najwięksi ignoranci – choć powinni mieć szeroko otwarte umysły

Punkt pierwszy boli mnie najbardziej. Artyści powinni mieć najbardziej otwarte umysły z nas wszystkich, wszak są kreatywni, stymulowani przez talent, życie i podobno nie mogą oddychać bez nowych doświadczeń i natchnienia. Otóż okazuje się, że część z nich to ignoranci lub ludzie niedouczeni, którzy próbują to maskować. Nie uważam, że muzyk (lub twórca z innej dziedziny sztuki) powinien wiedzieć wszystko, ale myślę, że musi być otwarty na nowe rzeczy i dopuszczać do siebie, że nie zawsze ma rację. Jest z tym różnie.

Bardzo prosty przykład, którego byłem świadkiem, albo nawet prowokatorem: podczas kameralnego koncertu artysty, który w tym roku debiutował, pojawia się informacja, że za moment zagra wraz z zespołem utwór „Heartbeats” niejakiego Jose Gonzaleza. Siedzę blisko, bo domowo i przytulnie, więc mówię: „The Knife, a nie Gonzaleza. To cover.”, wokalista-solista ukrywając zdziwienie odpowiada „The Knife, tak, tak, ale my gramy wersję akustyczną, więc zawsze mówimy, że Jose Gonzaleza”. Boom. In your face.

Niby nic takiego, prosta rzecz, jakiś sens w tym jest. A jednak bardzo mnie denerwuje.

Najbardziej lubimy to, co znamy – a wokół nas tyle świetnej i nowej muzyki

Ten problem dotyczy nas wszystkich – niezależnie od tego, czy uważamy się za szperaczy i zjadaczy muzyki niszowej, czy gustujemy w mainstreamie i przyjmujemy to, czym karmią nas komercyjne stacje radiowe. Zauważam to w wielu miejscach i sam nie jestem bez skazy – nawet na moim fanpage’u najlepiej klikają się klipy, które poznałeś już jakiś czas temu. Nowości rzadko cieszą się tak dużym zainteresowaniem jak „klasyki”, nawet te dość świeże.

A przecież, właściwie po to jestem – żeby pokazywać Ci dobrą, nową muzykę. Wiem, że mam wielką konkurencję, nie próbuję się oszukiwać, ale, jeśli nie jesteś tutaj w celu poszukiwania, to w jakim?

Przemysł muzyczny rozleniwia – mimo że możemy korzystać z dobrobytu na wiele sposobów

Nie powinien, bo mamy tak wiele możliwości szukania oraz odkrywania nowej muzyki (albo tej po prostu mało znanej). Jednak z rozrostem usług i pojawianiem się kolejnych, coraz to nowszych i bardziej „udoskonalonych” (choć nie wiem, co nazwać w tym przypadku doskonałym), twórcy robią wszystko za nas: podsyłają playlisty, przepytują artystów co im w duszy gra, układają listy przebojów/słuchalności, więc tak naprawdę, nadal sterują naszym gustem, a nam to odpowiada.

Oczywiście są ludzie, którzy chcą znaleźć coś dla siebie, ale nie mają na to czasu, więc posiłkują się na wiele sposobów – opcja „Odkrywaj” czy „Odkryj w tym tygodniu” na Spotify, playlisty układane przez samych muzyków na wszelakich portalach i agregatach muzycznych czy nawet podpowiedzi podobnych utworów i wykonawców na YouTube, SoundClodzie czy Last.fm. I nie twierdzę, że to złe, sam chociażby podcastami czy playlistami miesięcznymi próbuję podpowiadać czego posłuchać, bo po to jest to miejsce. Nie mogę jednak przestać myśleć, że, szczególnie wielkie korporacje kierujące streamingami czy (znów pojawiające się) stacje radiowe pozostawiają nam zbyt mało swobody – nie popychają do szukania, a podają wszystko na tacy. I nie zawsze są to dźwięki wysokiego sortu.

***

Co sądzisz o tych trzech punktach? Czy to prawda, a może się mylę? I najważniejsze pytanie: czy to jedyne grzechy artystów i fanów, czy może zapomniałem, bądź nie widzę, jakiegoś ważnego zaniedbania, które dziwi Ciebie?

  • Zgadzam się z tobą w każdym słowie. Sama,prowadząc bloga, interesując się muzyką, zauważyłam pewne często nieświadomie kierowane wybory, które suma sumarum, w jakimś momencie zaczynają zataczać koło.