W kolejną niedzielę, tuż po wybiciu południa zasiadam do przygotowania wpisu, który jest podsumowaniem moich tygodniowych muzycznych zdobyczy i odkryć. Robię to z wielką satysfakcją i chęcią. Tych siedem dni znów przyniosło wiele dobrego i pięknego. Postanowiłem przygotować ośmioutworową playlistę, dorzucając do niej aż cztery bonusy. Gdybym jednak nie narzucał sobie ograniczeń (chciałbym abyś dobrze zapoznał się z prezentowanymi utworami) byłoby ich znacznie więcej.

Czego możesz się spodziewać po ósmej plejce “Wbij Ósemkę”? Całość rozpoczyna młody Freddie Dickson, który właśnie pokazał nam swoją drugą EP-kę. Niesamowity wokal – potężny i z piękną wadą wymowy, podobną do Soak. Następnie możesz posłuchać Gaze Is Ghost, czyli północnoirlandzkiej songwriterki Laury McGarrigle, która funduje melancholijne show w stylu Agnes Obel.

Australijski duet LWKY serwuje mocniejszy elektroniczny występ ze skromnym i subtelnym wokalem Wrenn. Kolejny utwór na liście jest najstarszym w dzisiejszym zestawieniu. Fura to Dunka, Björt Sigfinnsdóttir, która tworzy muzykę z pogranicza songwriterstwa, eksperymentalnej elektroniki i smutnego rocka. Mroczne i pyszne, w sam raz na nadchodzące dni.

EZA, a właściwie Ellery Bonham to kolejna gwiazda dzisiejszej playlisty i mieszkanka rodzinnego miasta Kings of Leon czyli Nashville. Dobry wokal, który nie ma wielu charakterystycznych cech, ale świetnie łączy się z soultroniczną melodią. Nasz kolejny utwór świetnie zgrywa się z poprzednim. To Kate Boy, która stawia na dużo elementów tanecznych, a sama ma świetną barwę głosu, dodatkowo odpowiednio podrasowaną. Numer brzmi jak gdyby wyszedł spod ręki Niki & The Dove (A co się z nimi właściwie stało? Gdzieś mi przepadli. Kate Boy powinna wiedzieć, bo oba projekty stacjonują w Sztokholmie).

Na sam koniec mam dla Ciebie kolejnego współczesnego Elvisa. Po George’u Ezrze i Benjaminie Bookerze, przyszedł czas na Leona Bridgesa z Texasu. Naszą Ósemkę zamyka producent Poter Elvinger, który stworzył fajną rzecz, wykorzystując zsamplowany wokal sióstr CocoRosie.

A teraz czas na cotygodniowe bonusy.

M-Band – All is love

Przygotuj się, bo już niedługo blog zaleje fala pysznej muzyki z Wyspy Elfów, wulkanów i swetrów z owczej wełny, czyli Islandii. A na razie przedsmak tych wydarzeń w postaci utworu M-Band.

Shannon Saunders – Silly Little Things

Shannon ma 20 lat i pochodzi ze Swindon w Anglii. Przewija się przez moje playlisty już jakiś czas, ale nie zdecydowałem się jeszcze o niej napisać. Dzisiaj się to zmienia, mimo że jest to wpis “zbiorowy” oddaje królowe co królewskie – fajny wokal i pomysł na muzykę, co słychać w tym kawałku. Czekam na EP-kę lub album.

Shura – Indecision

Oli i Patricka nie mogło zabraknąć w podsumowaniu tego tygodnia, skoro na świat przyszło ich kolejne dziecko. Nadal w pięknym klimacie łączącym disco i synth lat 80., ale już z odrobiną świetnych gitar. No i cudownym wokalem Aleksandry.

Od opublikowania tekstu o projekcie Shura w Nowych Dźwiękach minęło trochę czasu. Zastanawiam się czy nie zrobić czegoś w stylu reedycji wpisu. Bo warto i pojawił się też nowy materiał.

Vaults – Vultures

Londyńczycy nie przestają zadziwiać swoją muzyką. To właśnie ten projekt pokazuje jak powinno łączyć się klasykę z nowoczesnością. Pianino, smyczki, niemal operowy wokal i bardzo świeża aranżacja.

“Sępy” to kolejny utwór, który zwala z nóg i długo po zakończeniu odsłuchu zbiera się szczękę z ziemi.

Widzisz, ten tydzień przyniósł wiele dobrego. Poszukiwacze muzycznych skarbów znów się obłowili. Daje tej części miesiąca mocne 7 na 10. A Ty jakbyś ocenił swoje muzyczne siedem dni?

Do przesłuchania!